"Skansen Europy". Śmiszek: Inni nie będą się oglądali na Polskę
Lewica nie kryje radości po piątkowym orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie obowiązku transkrypcji, czyli przepisania w polskim urzędzie stanu cywilnego "małżeństwa" osób tej samej płci zawartego w innym państwie Unii Europejskiej. Konkretnie chodzi w tym przypadku o Niemcy. Nakazał to Polsce TSUE, mimo że artykuł 18 polskiej Konstytucji stanowi: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej".
Wyrok NSA. Śmiszek: Mam swój mały wkład
W poniedziałek sprawę tę komentował w Polsat News europoseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. Polityk powiedział, że ma "swoją małą satysfakcję", ponieważ wniósł swój mały wkład do wyroku. Jak przypomniał, jako wiceminister sprawiedliwości w pierwszych dniach swojego urzędowania zmienił stanowisko polskiego rządu. – Zmieniłem stanowisko, homofobiczne stanowisko, polskiego rządu przed Trybunałem Sprawiedliwości i pokazałem, że dzisiaj Polska, po 2023 roku, to Polska demokracji i tolerancji – oznajmił.
Prowadzący Marcin Fijołek zapytał, w jaki sposób orzeczenie NSA ma przełożyć się na regulacje obowiązujące w Polsce. Zdaniem eurodeputowanego Lewicy sprawa "niezwykle prosta". Chodzi jedynie o zmianę urzędowego formularza który wskazuje nazwisko kobiety i mężczyzny. W opinii Śmiszka powinien być dostosowany tak, by mogły tam być ujawnione dane tych dwóch panów i innych osób, które będą w przyszłości.
Polityk zapowiedział, że takich sytuacji będzie więcej. – Już mam informacje, że dziesiątki i setki par polskich, które zawierały związki na przykład w Portugalii, w Danii czy czy gdziekolwiek indziej będą chciały mieć uregulowany swój status w swojej ojczyźnie – nie krył.
"Skansen Europy"
Śmiszek wyraził swoją opinię, że nie zachodzi kolizja z polskim prawem. – TSUE wypowiedział się nie na temat tego, że Polska ma wprowadzić ustawę o małżeństwach jednopłciowych. Wypowiedział się na temat jednej z podstawowych wolności, jaką mamy w Unii Europejskiej – swobody przemieszczania się po terytorium Unii Europejskiej. A w swobodzie przemieszczania się jest także prawo do życia prywatnego – mówił.
Prowadzący zwrócił uwagę, że – jego zdaniem – nie byłoby wątpliwości, gdyby weszła ustawa nakazująca uznanie takich "małżeństw".
Śmiszek odparł, że ustawy nie ma. – I teraz problem polega na tym, że my jako skansen Europy, a który jako jeden z trzech czy czterech krajów nie ma żadnych regulacji, będziemy zderzani z systemami prawnymi innych państw [...] Inne państwa nie będą się oglądały i nie oglądają się na Polskę, która nie wiem, czy w przyszłym tygodniu czy za 50 lat zdecyduje się na dostrzeżenie dwóch milionów swoich obywateli, jakimi są osoby LGBT – powiedział.
Polska pod dyktando TSUE? "Małżeństwa jednopłciowe" tylnymi drzwiami
Przypomnijmy od czego się zaczęło i co się wydarzyło. Rzecz dotyczy głośnej sprawy dwóch obywateli polskich z 2023 roku, którzy chcieli wpisania do rejestru stanu cywilnego takiego "aktu małżeństwa", spotykając się z odmową z uwagi na obowiązujące w Polsce przepisy prawa. Teraz USC został zobligowany do wykonania decyzji sądu. Dlaczego?
Otóż w listopadzie 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uwzględniać tzw. małżeństwo jednopłciowe jako legalne, jeśli zostało ono zawarte w kraju, w którym przepisy przewidują taką możliwość. Transkrypcja aktu małżeństwa z innego państwa unijnego ma być dokonana mimo tego, że prawo polskie nie uznaje "małżeństw" osób tej samej płci.
W związku z nakazem TUSE w piątek 20 marca Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał urząd stanu cywilnego w Warszawie do wpisania do polskiego rejestru aktu "małżeństwa jednopłciowego" zawartego za granicą.
W reakcji Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku ws. interpretacji prawno-konstytucyjnej dokonanej przez NSA, wskazując, że artykuł 18 Konstytucji RP jasno definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, zapewniając mu ochronę i opiekę państwa.